Blog
O muchach tze-tze, psychologii i boskim profesorze Boskim – rozmawiamy z Katarzyną Cichopek, absolwentką Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.
O muchach tze-tze, psychologii i boskim profesorze Boskim – rozmawiamy z Katarzyną Cichopek, absolwentką Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.

IS: Ukończyła pani psychologię stosunków międzykulturowych. Co to za dziedzina wiedzy?

W uproszczeniu: to psychologia społeczna rozszerzona na cały świat. Coraz częstsze, chciane i niechciane kontatky z innymi kulturami są w dzisiejszym swiecie faktem. Wpływają na całokształt naszego życia. Nie sposób ich ignorować. Polacy wyjeżdżają do pracy za granicę, emigrują, wracają. Do nas przyjeżdżają imigranci i uchodźcy. Czasem pojawiają się w związku z tym problemy. Tu wkracza psychologia stosunków międzynarodowych. Jest już pełnoprawną nauką: ma swoją metodologię, podręczniki; jest wykładana na uczelniach. Jeśli chodzi o studia, to jest to zdecydowanie przyszłosciowy kierunek. Polska też zaczyna być multikulturowa.

IS: To dobrze?

– Nie mogę jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Każdy naród powienien pielęgnować swoje tradycje i kulturę, bo to największa wartość, ale mieszanie się kultur jest fascynujące.

IS: Fascynuje Katarzynę Cichopek osobiście?

– Tak. Znajomość innych kultur ogromnie nas wzbogaca. Pasjonujące jest – obecne właśnie w psychologi stosunków międzykulturowych – wielopłaszczyznowe podejście do jednostki, do rodziny, do społeczeństwa. Są przecież kultury indywidualistyczne i kolektywistyczne. Można się przyglądać różnicom kulturowym na bardzo różnych poziomach; analizować na przykład stosunek danej kultury do instytucji małżeństwa, do prawdy i do kłamstwa, do sztuki, rozrywki, choćby do tańca. Warto zobaczyć z bliska coś obcego, żeby się tym zachwycić, albo nawet tylko po to, aby bardziej docenić własną kulturę.

IS: I właśnie tak wybrała Pani studia? Chcąc przyglądac się jak żyją inni?

– Wybrałam takie studia, bo nie ma za wielu psychologów międzykulturowych. A serio: uwielbiam podrożować i zawsze interesowali mnie ludzie i odmienności kulturowe. Ten kierunek wydał mi sie ciekawy i inny. Proszę na przykład wyobrazić sobie rozważanie następującego problemu: dlaczego w Afryce Środkowej popularne jest wielożeństwo.

IS: Kto wie? Może wielożeństwo byłoby popularne na całym świecie, gdyby nie protesty kobiet…

– No właśnie. A tam przełamano ten opór dzięki muchom tze-tze…

IS: ???

– …tak, dzięki muchom. Otóż w pewnym okresie szalenie się populacja tych much rozmnożyła, co przyczyniło się do wyginięcia racicznych zwierząt hodowlanych. Brakowało mleka. Kobiety musiały więc karmić piersią dzieci nie przez kilka miesięcy, ale przez kilka lat. Unikały współżycia, żeby utrzymać laktację. Mężczyźni pozostawali niezaspokojeni, więc, żeby już tak całkiem nie cierpieli, kobiety dopuściły wielożeństwo.

IS: Interesujące…

– …widzi Pan. Mnie też zafrapowało. To się nazywa funkcjonalizm w antropologii, śledzenie jak zmiany w środowisku przyrodniczym wpływają na rozwój kultury. Tym się między innymi zajmują psychologowie stosunków międzynarodowych.

IS: Pani życie zawodowe jest zupełnie gdzie indziej. Na planie filmowym, w studiu telewizyjnym, na bankietach celebrytów. Przydaje się Pani wiedza zdobyta na uczelni?

– Tak. Jestem stanie zrozumiec wiele zachowań ludzi, ponieważ znam mechanizmy, które nimi kierują. Wiele jestem w stanie sobie wytłumaczyc, na przykład procesy działania mediów. Ale czasem niektóre sytuacje tak mnie zaskakują, że nawet psychologia nie pomaga.

IS: Czy te studia są trudne?

– Trudne, ale bardzo ciekawe. Profesor Paweł Boski, wielki autorytet w zakresie psychologii stosunków międzykulturowych jest ogromnie wymagającym nauczycielem. Niektórzy zdawali egzaminy dopiero za entym razem. Ale ja byłam poprawną studentką. Starałam się. Zdawałam w terminie. Czasem tylko profesor miał żal: „Ja panią częściej widzę w telewizji niż na uczelni!”. Odpowiadałam „Pan przecież wie, pani profesorze, że telewizja kłamie”.

IS: Pani do tej pory, pięć lat po studiach, nadal utrzymuje kontakt z profesorem Boskim…

– …tak, profesor jest boski, zarówno przez małe, jak i przez wielkie „b”. śmiech Ma ogromną wiedzę. Dwa lata temu ukazał się wreszcie podręcznik do psychologii stosunków międzykulturowych autorstwa profesora. To duża rzecz. W moich czasach podręcznika nie było. Uczyliśmy się z różnych ulotnych materiałów, ze slajdów. Poprowadziłam konferencję promująca tę książkę. Profesor urządził quiz dla przybyłych dziennikarzy. Zadawał pytania – w jego ocenie (dodajmy: tylko w jego ocenie) – bardzo proste. Nikt nie umiał odpowiedzieć. Sytuację uratowali asystenci profesora. I oni wygrali książki.

Postmodernizm i New Age

Katarzyna Cichopek w 2006 roku obroniła pracę magisterską. Temat brzmiał: „Jak umiejscowienie kontroli wpływa na swiatopogląd postmodernistyczny i new age’owy”


IS: Jak wpływa, Pani Katarzyno?

– Opowiem na prostym przykładzie. Dwóch studentów zdało egzamin na piątkę. Pierwszy stwierdził, że zdał egzamin bo gwiazdy mu sprzyjały, było słonecznie i miał dobry horoskop. To znaczy, że ma umiejscowienie kontroli zewnętrzne. Drugi stwierdził, że zdał, bo się pilnie uczył i miał dużą wiedzę na ten temat – czyli ma umiejscowienie kontroli wewnetrzne, jest panem swojego losu. Zastanawiałam się, czy istnieje korelacja między umiejscowieniem kontroli zewnetrznej i światopoglądami new age i postmodernistycznym. Badanie nie potwierdziło mojej tezy, ale za to wyszło, że instnieje pozytywna korelacja między światopoglądami.

rozmawiał Antek Keller – InformatorSzkolny.com (c)

Fot. materiały prasowe producenta serialu „M jak miłość” www.m-jak-milosc.pl